Bardzo lubię ryby i chciałabym jeść je jak najczęściej. Niestety mam z tym pewien problem. Trudno jest kupić dobre i niedrogie ryby. Te dostępne w większości sklepów są często nieświeże lub zamrożone w takiej lodowej glazurze, że po rozmrożeniu tracą połowę wagi, co mnie mocno irytuje. Jednak często jestem zdana właśnie na nie.

Druga sprawa to przyrządzanie. Najbardziej lubię ryby smażone w panierce. Jednak nie zawsze mam ochotę na tę całą zabawę z panierowaniem, pryskaniem tłuszczu i późniejszym sprzątaniem kuchni.

Koleżanka poradziła mi danie, które jest łatwe w przyrządzaniu, czyli rybę zapiekaną w śmietanie ze szpinakiem lub dowolnymi przyprawami/ ziołami. Poeksperymentowałam i znalazłam coś, co bardzo mi smakuje.

Rozmrażam 8 kostek mintaja tak, żeby zeszła z niego woda. Układam je w płaskim żaroodpornym naczyniu, lekko solę i pieprzę. Przekładam na drugą stronę i tak samo przyprawiam. W dużym kubku mieszam duży pojemniczek śmietany 12% (18% też oczywiście może być) z 0,5 płaskiej łyżeczki soli, szczyptą pieprzu, płaską łyżeczką curry i trochę więcej niż płaską łyżeczką papryki słodkiej. Jeśli ryba jest bardzo dobrze rozmrożona (odwodniona) dolewam do śmietany 0,25 szklanki wody. Jeśli nie jest idealnie rozmrożona i istnieje obawa, że podczas pieczenia puści wodę, nie dolewam już wody.

Ułożoną w naczyniu żaroodpornym rybę polewam doprawioną śmietaną. Łyżeczką rozprowadzam ją po rybie i dnie naczynia pomiędzy kawałkami ryby. Naczynie wstawiam do nienagrzanego piekarnika na wyższą półkę i w temperaturze 180 stopni piekę ok 45 minut. Jeśli ryba oddała więcej wody niż przypuszczałam, piekę ok 7-10 minut dłużej. Jakieś 0,5 godziny po włożeniu, wyjmuję ją i błyskawicznie, żeby nie wychłodzić piekarnika, zsuwam śmietanę z ryby i delikatnie mieszam sos, żeby na wierzchu ryby nie przypalił się. Rybę piekę przy górnym grzaniu. Danie jest płaskie i na tyle cienkie, że i tak się przepiecze. Przy innych porcjach ryby, grubszych, sądzę, że najlepiej byłoby piec ją na środkowej półce, przy grzaniu góra i dół.

Po wyjęciu z piekarnika, delikatnie łyżeczą mieszam sos, żeby śmietana dobrze połączyła się z wodą i żeby na wierzchu ryby nie zsechł się.

Rybę można jeść od razu np. z gorącym ryżem. Mnie jednak najbardziej smakuje schłodzona, kiedy sos zmienia się w delikatny, kremowy mus...