Oto danie dla pracującej osoby. Na jedną osobę potrzebujemy pół piersi z kurczaka (czyli połowę podwójnej - jeśli kurczak był kurą, czyli pierś jest bardzo duża - połowa połowy powinna wystarczyć standardowej osobie (nie dotyczy to nastolatków!). Poza tym - olej do smażenia i ulubione przyprawy. Może być nawet "Przyprawa do kurczaka" ;-D, ewentualnie curry w proszku. Ja najczęściej używam mieszanki: soli, pieprzu czarnego mielonego, ziół prowansalskich i mielonej słodkiej papryki + czostnek suszony (w tej potrawie lepszy, niż świeży).

Jeśli mamy taką możliwość, to mięso marynujemy w przyprawach poprzedniego dnia,  zostawiając je przykryte w lodówce. Jeśli nie - doprawiamy tuż przed smażeniem (wcześniej, oczywiście, mięso myjemy i osączamy. Wycierać nie musimy - do lekko wilgotnego mięsa lepiej przykleją się przyprawy. Natomiast nie zapominamy o lekkim zbiciu mięsa tłuczkiem.

W rondlu nastawiamy ziemniaki lub ryż (w rondlu rozgrzać trochę oleju, wrzucić ryż, smażyć na wolnym ogniu, aż wszystkie ziarenka pokryją się tłuszczem, po czym zalać dwiema szklankami rosołu, doprowadzić do wrzenia i gotować 15 minut, ogień wyłączyć, a ryż zostawić pod przykryciem, żeby doszedł).

Na patelni rozgrzać olej i smażyć piersi na dość silnym ogniu, z obu stron, do zrumienienia. Następnie zmniejszyć ogień, a patelnię przykryć. Na małym ogniu dusić mięso, aż będzie gotowe.

Przepis jest tak prosty, że aż długo się wahałam, czy nadaje się polecania innym osobom, ale - ostatecznie - moi mężczyźni uważają, że jest to bardzo smaczna potrawa - lepsza od wielu, które z kolei mnie smakują ;-( No, i jest naprawdę prosta i szybka - mówiąc szczerze, mój syn-gimnazjalista radzi sobie z nią nie gorzej, niż ja ...

Jeśli mięso zostanie usmażone odpowiednio, czyli tak, aby go nie przesmażyć, to doskonale nadaje się jako wędlina do kanapek.